HorrorNowości

Recenzja filmu „Niewidzialny człowiek” (2020)

niewidzialny człowiek plakat

Informacje

  • reżyseria: Leigh Whannell
  • scenariusz: Leigh Whannell
  • gatunek: Horror
  • premiera: 26 lutego 2020

ogladaj-online

Po tym, jak Cecilia (Elisabeth Moss) opuszcza toksyczny związek z ekspertem w dziedzinie optyki Adrianem (Oliver Jackson-Cohen), w końcu czuje się wolna. Jej mąż wkrótce potem popełnia samobójstwo. Życie Cecilii dramatycznie się zmienia kiedy dochodzi do serii dziwnych zdarzeń. Kobieta musi udowodnić, że nie oszalała – że w rzeczywistości jest prześladowana przez niewidzialnego człowieka.

Zacznijmy od historii filmu Niewidzialny człowiek

Niewidzialny człowiek jest od lat trzydziestych częścią panteonu klasycznych potworów filmowych. Wraz z Drakulą, potworem Frankensteina, mumią i wilkołakiem od lat straszą nas, a my ich uwielbiamy. Jednak najbardziej obawiamy się tego, czego nie widać. W filmowej adaptacji z 1933 tego klasycznego horroru sci-fi Herberta G. Wellsa, Claude Rains gra doktora Jacka Griffina-szalonego naukowca. Ten racjonalny człowiek nauki opracowuje specyfik, który zmienia współczynnik załamania światła jego ciała, dzięki czemu doktor Griffin staje się niewidzialny. Niestety serum doprowadza go do szaleństwa i mężczyzna zaczyna terroryzować lokalną społeczność. W tym najnowszym remakeu autorstwa Leigh Whannell, niewidzialność nie pochodzi z serum, ale z kombinezonu optycznego. Dziesiątki aparatów/kamer zamontowanych na wojskowym skafandrze, to koncepcja oparta na rozszerzeniu istniejącej technologii kamuflażu wojskowego. Ważniejszą różnicą jest tu jednak to, że człowiek w kombinezonie był zły, zanim stał się niewidzialny.

Zarys filmu

Główna bohaterka, Cecilia ucieka przed swoim mężem Adrianem – genialnym wynalazcą, a jednocześnie socjopatą, sadystą i manipulatorem. Dwa tygodnie dziewczyna spędza ukryta w domu przyjaciół, dopóki nie dowie się, że mąż-tyran popełnił samobójstwo. Ba! On nawet zostawił jej hojny spadek. Cecilia nie może uwierzyć, że Adrian popełniła samobójstwo. Mężczyzna był zbyt egocentryczny, żeby odebrać sobie życie. Wkrótce w życiu Cecili zaczynają dziać się dziwne i niewyjaśnione rzeczy. Kobieta jest przekonana, że za wszystkim stoi jej mąż, który tylko sfingował swoje swoją śmierć by móc nadal znęcać się nad żoną.

Krótka historia o paranoi

To mogła być historia o grach umysłowych i paranoi. Widz cały czas zastanawiał by się, czy główna bohaterka oszalała, czy też jej prześladowca naprawdę odkrył tajemnicę niewidzialności? Jest coś porównywalnego do stylu Hitchcocka w sposobie, w jaki rozgrywa się „Niewidzialny człowiek”. Cecilia jest postacią, której nikt nie wierzy, spisaną na straty jako szalona, gdy wokół niej narastają dziwne zdarzenia, wiedząc w głębi duszy, że jest poddawana jakiejś ekstremalnej wojnie psychologicznej. Whannell doskonale gra samą scenografią! Już w początkowej scenie ucieczki przez różne drobne pociągnięcia i szczegóły jest pokazany wyraźny portret psychologiczny Adriana. Dom-laboratorium, z którego próbuje wydostać się Cecilia, sprawia wrażenie zaawansowanego technologicznie więzienia wykonanego ze szkła i betonu: wszędzie są zamontowane kamery alarmowe i monitorujące, ogrodzenie okalające dom jest naprawdę wysokie a uroczy pies domowy jest przykuty do obroży elektrycznej. Doskonałym wyborem jest Elisabeth Moss wcielająca się w główną bohaterkę. Aktorka  już nie raz zademonstrowała swoje umiejętności, od „Mad Men” do „Opowieści podręcznej”, mogliśmy podziwiać jej talent do przedstawiania ekstremalnej wrażliwości i odporności na wszystko w tym samym czasie. Pracuje tu na pełnych obrotach, często tylko ona, sam na sam z kamerą. I to działa! Widz czuje tę grę psychologiczną, jej udręczenie i rosnące napięcie.

Mniej znaczy więcej

W filmie „Niewidzialny człowiek” jest minimum krwi i tylko parę scare jumpów. Wonnell pięknie gra z główną cechą czarnego charakteru. Często kadr jest ułożony w taki sposób, że cała uwaga widza skupiona jest na tle, gdzie tak naprawdę nic się nie dzieje. Ale może się zadziać! tam może stać Griffin…albo może tam nie stać. Poczucie lęku i niepewności jest doskonałe w tym filmie, narasta i opada i znów rośnie! Na przykład, film ma pozornie banalną scenę, w której bohaterka powoli schodzi ciemnym korytarzem, aby włączyć światła i dowiedzieć się, co ją powstrzymuje przed zaśnięciem. I w każdym innym horrorze, ta scena skończyłaby się kolejnym scare jumpem lub faktyczną informacją, że to na przykład kot hałasuje. Nastąpiłoby JAKIEŚ emocjonalne uwolnienie. Ale nie w „Niewidzialnym człowieku”, bo włączone światło nie ułatwia życia ofiary, nic nie pokazuje i niczego nie wyjaśnia.

Cecilia…

Ale jeśli połowę sukcesu filmu zapewnia produkcja, to drugą połowę zapewniła Elizabeth Moss. Jej Cecilia okazała się w ostatnich latach jedną z najjaśniejszych i najbardziej wielowarstwowych bohaterek horrorów. Naprawdę sprawia wrażenie kobiety na skraju psychozy, co wywołuje mieszane emocje, od współczucia do mimowolnej antypatii. Pod tym względem jest ona czymś podobnym do Wendy w wykonaniu Shelly Duval z „Lśnienia” Kubricka. Jednak w przeciwieństwie do niej, Cecilia jest bardziej pomysłowa i zdecydowana, więc im bliżej do finału, tym bardziej ją wspierasz.

…i tylko ona

Trudno powiedzieć coś więcej o grze aktorskiej innych postaci. Siostra Cecili pojawia się dwa razy, w sumie na krótko a ich relacja pokazana jest przez pryzmat paranoi i psychozy Cecilii. James i Sydney są świetnymi przyjaciółmi, których udaje się powoli przekonać, że nasz bohaterka jest chora psychicznie. I tyle o nich. Jest też Adrian, nasz sadysta, tyran i psychopata a przy tym geniusz. Idealne połączenie cech dla czarnego charakteru. Jednak go poznajemy głownie przez historie opowiedzianych przez jego żonę. Ten krótki czas w którym widzimy Adriana na ekranie potwierdza wszystkie opowieści Cecilii.

Kilka nieścisłości

Nie można jednak uniknąć kilku błędów, luk czy nieścisłości. Adrian na przykład, sądząc po niektórych scenach, jest nie tylko genialnym naukowcem, ale także ninja, ponieważ posiada dar całkowicie bezszelestnego poruszania się. Główna bohaterka nie używa aparatu w telefonie, aby udowodnić istnienie niewidzialnego człowieka. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chcesz do czegoś się przyczepić, w tym filmie znajdziesz mnóstwo takich małych smaczków, kąsków i pomyłek.

Tak w gruncie rzeczy…

Można powiedzieć, że „Niewidzialny człowiek” to całkiem niezły film grozy. Dobrze się go ogląda dzięki głównej bohaterce, scenografii, ponadto trzyma w napięciu od pierwszych sekund. Czego chcieć więcej? Mimo, że pomysł nie jest wcale nowy czy odkrywczy polecamy ten film każdemu fanowi gatunku.